|
Wiele razy słyszałem od osób pracujących w brytyjskich agencjach pracy i w działach HR dużych firm: „aż 90% wszystkich otrzymanych CV należy do bardzo słabych.” Stąd prosty wniosek, że trzeba bardzo dużo wysiłku poświęcić tej sprawie.
Po pierwsze: Nie zapomnijmy o tym, że CV musi być po angielsku. Nawet jeżeli ogłoszenie jest po polsku.
Po drugie: Gdzieś musi figurować jasna samoocena stopnia znajomości języka. Często mnie pytają: „Co jeżeli słabo znam język albo nie znam w ogóle?.” Otóż czasem pisze w ofercie, że język nie jest absolutnie konieczny. W każdym razie nie zaszkodzi kogoś znającego język poprosić, by zadzwonił w celu wyjaśnienia tej kwestii.
Po trzecie: CV musi być do rzeczy, czyli dopasowane do oferty. Większość ludzi wysyła to samo CV na każdą ofertę, zamiast zastanowić się nad tym, „czego właściwie chce ode mnie pracodawca w danym przypadku?". W zależności od rodzaju pracy, trzeba właśnie uwypuklić te kwestie, które mogą przyciągać uwagę. Zbyt często wykwalifikowany pracownik, który stara się np. o pracę operatora CNC (na których jest nawiasem mówiąc olbrzymi popyt w Anglii), wspomina o tej umiejętności dopiero gdzieś na marginesie, w jednym krótkim zdaniu, bez podania szczegółów.
Po czwarte: Właśnie, co jest ważniejsze, doświadczenie czy wykształcenie? Myślę, że bezwzględnie to pierwsze. Owszem, pracodawca zerknie na dane o szkole, dyplomach itd. Ale szczegółowy opis stażu pracy - tj. kiedy, gdzie, co, w jakiej firmie - jest bardziej istotny.
Po piąte: Przyda się również skan dyplomu czy prawa jazdy. Referencje też są mile widziane. Ale o tym można tylko wspominać w CV, z dopiskiem "dostarczę na żądanie".
I po szóste: To, czego często w ogóle nie ma w CV z Polski. Nazwijmy to po angielsku: „Availability". To jest: jeżeli kandydat obecnie przebywa w Polsce, to w jakim mniej więcej terminie mógłby się stawić do pracy?
Steve Lee
Steve Lee jest współtwórcą portalu Polish Workers - www.polishworkers.co.uk, gdzie publikowane są oferty pracy dla Polaków w Wielkiej Brytanii.
|