|
Osobą zatrudniającą innych może zostać niemal każdy, nie każdy jednak ma do tego predyspozycje i możliwości. A rzeczą najważniejszą jest rynek, na którym przyszło funkcjonować... W Polsce panuje przekonanie, że pracodawca to osoba „żerująca” na pracownikach. Pogląd zdecydowanie negatywny, wprost proporcjonalny do tego, ile pieniędzy wpływa do kieszeni zainteresowanych.
Założenie
Inaczej rzecz się ma tutaj, w Wielkiej Brytanii. Miejscowy rynek pracy po 1 maja 2004 roku otworzył przed nami swoje podwoje. Korzystamy z zasiłków, opieki medycznej, prawa do pracy i otwierania własnych działalności. A te z kolei są w obydwu krajach nieporównywalne. - W Polsce założenie działalności wiąże się z załatwieniem całej masy spraw i przedstawieniem wielu dokumentów. Założenie działalności w Wielkiej Brytanii to praktycznie dwie sprawy: zarejestrowanie firmy w Companies House oraz założenie konta w banku. Zazwyczaj kończy się to na jednej wizycie u solicitora zajmującego się zakładaniem spółek oraz jednej wizycie w banku - mówi Przemysław Sowa, właściciel sklepu sprzedającego polskie produkty przez Internet z dostawą do domu. Warto wspomnieć, iż jedynym dokumentem, wymaganym przy rejestracji jest paszport. - Coraz większa liczba Polaków decyduje się na pracę na własny rachunek, ze względu na te uproszczenia, co zawsze jest dużym zaskoczeniem dla osób znających realia posiadania firmy z Polski - dodaje Agnieszka Moryc z Biura Limited.
Działalność
W Polsce pracodawca zatrudniając osobę i płacąc jej przykładowe 1000 zł „na rękę”, musi niemal drugie tyle przeznaczyć na wszelkie opłaty i podatki. Podatki i swoboda działania na danym rynku są decydującą kwestią przy wyborze miejsca do otwarcia własnej działalności. Choć oczywiście istnieje możliwość obejścia wszelkich zapisów. - W Londynie prowadzę małą firmę, zajmującą się tak zwaną wykończeniówką. Moi pracownicy są na własnej działalności. W Polsce prowadzę zaś podobną firmę, ale z dziewięciu osób, które zatrudniam w tej chwili, tylko cztery mają „papiery”. Reszcie płacę „na rękę” i tylko tak się opłaca, choć kokosy to nie są – stwierdza, pragnący zachować anonimowość, Kazimierz. Praca „na czarno” jest niestety problemem, który istnieje bez względu na miejsce i rynek pracy. O ile w Polsce wynika on głównie z racji „oszczędności”, o tyle w Wielkiej Brytanii nasi rodacy pracują „na czarno” z powodu nieznajomości miejscowego prawa i procedur z niego wynikających.
Pomoc państwa
- Pierwsze ułatwienie przy prowadzeniu własnej działalności na Wyspach, to rozliczanie się z urzędem skarbowym dopiero po roku działalności. Dzięki temu w ciągu pierwszego roku możemy się skupić na rozwijaniu biznesu, co jest przecież najważniejsze dla początkujących firm. W Polsce niestety znakomita większość firm nie „dożywa” swoich pierwszych urodzin tylko dlatego, że ogrom składek i obciążeń nakładanych na nie od samego początku działalności uniemożliwia im rozwój - podkreśla Przemek Sowa. A sama wysokość składek na ubezpieczenie społeczne, odpowiednik polskiego ZUS-u wynosi w UK, co warto podkreślić, niewiele ponad 2 funty tygodniowo. Dodatkowo występująca „niechęć urzędnicza” połączona z ogromem wymogów formalnych skutecznie zniechęca tych, którzy chcieliby dorobić się w Polsce. Na pracodawcę w Polsce bowiem nakłada się obowiązki wymagające czasu i przede wszystkim pieniędzy. Co odbywa się najczęściej kosztem samych pracowników i ich wypłat.
Spokój i ład
- Mając firmę w Wielkiej Brytanii można nigdy nie odwiedzić urzędu skarbowego. Wszystko odbywa się listownie, telefonicznie, a roczne deklaracje podatkowe można też składać przez Internet. Podatnik nie jest zadręczany ciągłymi zmianami przepisów, absurdalnymi wymogami lub stosem skomplikowanych formularzy do wypełniania. Wszelkie druki, które posiadacz firmy w Wielkiej Brytanii musi wypełnić - a jest to najczęściej tylko raz do roku deklaracja podatkowa!- są sformułowane w prosty i przejrzysty sposób i zawsze towarzyszy im wyjaśnienie, jak takie druki wypełniać - dodaje Agnieszka Moryc. Tu, jak podają rozmówcy, wszystko jest poukładane, ma swoje miejsce. I to właśnie nas przyciąga na Wyspy Brytyjskie, zarówno pracowników, jak też pracodawców.
Autor: Darek Zeller
Źródło:
|