Spotkałam podczas swoich podróży bardzo wielu Polaków. Choć często byli to ludzie ustawieni materialnie i zawodowo (z tym gorzej), to jednak towarzyszyło mi przeczucie, że wsiedliby bez wahania do samolotu do Polski.
Za granicą zawsze spotyka nas coś nieprzewidzianego. Meksyk zaskoczył mnie przede wszystkim tym, że mimo znajomości języka… tak trudno było mi się porozumieć z ludźmi. Różnica mentalnościowa między Europą a Ameryką Łacińską jest ogromna, większa, niż przypuszczałam. W Hiszpanii czuję się jak w domu, Meksyk do końca pozostał dla mnie obcym krajem.
Z całym szacunkiem dla Pańskich osiągnięć politycznych, od pewnego czasu nie czytuje kolumn politycznych. Domyślam się, że podobnie czyni spora rzesza Polaków i to nie tylko tych, którzy o degrengoladzie polskiej sceny politycznej mogliby dowiedzieć się już z brytyjskich, hiszpańskich i włoskich gazet? Jak Pan myśli, dlaczego?
Byłam kelnerką w restauracji, sprzedawałam papier ścierny, pracowałam w sklepie mięsnym, do dziś mam pamiątkę, bliznę, ucinałam kawałek boczku... czyli rozmowa z Kasią Kowalską.
Śpiewamy o tym, o czym ludzie wieczorami myślą przed zaśnięciem, jak już się pożegnają z ukochanymi, zmówią paciorek, o tym, o czym myślą, jak nie mogą zasnąć. Niektórzy nie mają odwagi...